Wstęp   Nasi Nauczyciele     Zdjęcia ze spotkań i inne      Pełna lista   Spotkanie Tuczno 2006      Michał Rybicki   michal@rybickim.pl


Nester Eugeniusz geniusz, geniusz, geniusz, geniusz, i tak dalej aż do końca strony.

 

      

 

      Szedłem już od kilkunastu minut i prawie cały klasztor stojący na wzniesieniu okrążyłem. Choć pełnia, ciemno, może przez mgłę i opary ciągnące leniwie z jeziora i tłumiące człapanie chodaków o bruk.  Odciski na stopach bez względu na długość życia zapisane już były w spadku i poprawianie tego nie miało sensu. Pod pachą ściskam 4 tomy Józefa Flawiusza. Nie wiem co silniejsze, nocny zapach siana w kopach czy stęchły zapach ksiąg w skórę oprawnych. Całkiem ładnych. W powietrzu wisi wieczne tułactwo. Żyd wiedział lub czuł, że cel się zbliża i oddala zarazem, wsadził szybko paluch pomiędzy karty moich tomów i bez ceregieli i szacunku dla miejsca zaczął wyczytywać głosem znacznie głośniejszym niż tego sytuacja wymagała. Trochę seplenił, ale wiedział, że mu nie przerwę, bo czekam na obrazy bez względu na to, co je przywoła i jaki będzie tego koszt. Wiedział znacznie więcej, szedł ze mną już od bardzo dawna. Wykręcił się do księżyca i poważnym głosem spod mojej pach zaczął czytać: „Bezpośrednia reakcja między kwasem karboksylowym i alkoholem nazywa się nesteryfikacją, ciekawe jak on to zrobił, aby osiągnąć tak doskonalą korelację pomiędzy nazwiskiem, genezą jego powstania a cechami charakterologicznymi. Aby to wyjaśnić trzeba sięgnąć znacznie głębiej, i tym właśnie wbrew gorącym protestom nosiciela się zajmę.”

     Oczywiście można by zacząć od pochowanego w roku 1934 w Paryżu na Pere Lachaise Nestera Iwanowicza Machno lub w skrócie Bat’ko urodzonego we wsi Hulaj-Pole w guberni jekaterynosławskiej na Ukrainie. Można by, ale co w takim przypadku zrobić z dziadkiem, którego parę lat później spotkałem a był on wtedy właścicielem hotelu na prospekcie Lenina w Wilnie? Wiosną, gdzieś koło 17 czerwca 1938 siedział na chińskim zydelku przywiezionym przez stryja Arnolda z Chin, ustawionym przed wejściem do wyżej wspomnianego hotelu. Popijał miętowy absynt i dumał. Koniec zbliżał się nieuchronnie, jaśmin zaczynał kwitnąć i żal ściskał … … …  . Przeciwnicy donosy mieli gotowe i tylko godziny dzieliły go od ujawnienia, że masa produkcji narodowej byłaby stała, a nie zmienna jak twierdzi Nesteriusz. Nawet i wtedy to, co nasi przyjaciele dr Weston i Bonbelstejn komisarz partii „Gutaperka i Sens” z Akwizgranu uważają za logiczny wniosek, pozostałoby tylko nieuzasadnionym twierdzeniem. Twierdził poczciwy dziadek, że jeśli mamy określoną liczbę, powiedzmy 8, to absolutne granice tej liczby nie przeszkadzają zmianom względnych granic między jej częściami. Jeżeli zysk wynosi 6, a płaca 2, to płaca mogłaby wzrosnąć do 6, a zysk spaść do 2, a jednak suma ogólna pozostałaby równa 8. Tak, więc stałość masy produkcji nie może bynajmniej świadczyć o niezmienności sumy płac. Jakżeż wobec tego dowodzi tej niezmienności nasz przyjaciel dr Weston? Po prostu twierdząc, że tak jest. Nikt z uczestników tej debaty siedzących wzdłuż krawężnika po obu stronach ulicy nie miał wątpliwości, że na 11 tysięcy ludzi liczonych 10800 woli się poddać wyrokowi dekapitacji niż zgodzić się na tłuczenie jajka od cieńszej strony. Dlaczego? bo odcięta część od grubszej strony to 2 a nie 4!!! Po prostu tak jest.

       Wtedy to nie mając innego wyjścia, a mając kłopoty z czasem i chronologią zaginął z dwoma mongolskimi lesbijkami na Gobi. Tu piasek i tam podczas całej drogi piasek. Taki sam, dla niego ten sam. Słuch o nim zaginął do 384 roku przed naszą erą, kiedy to po solidnej dawce zepsutego kumysu i głębokim beknięciu, on lub ktoś o zbieżnych cechach objawił się jako Nesteriusz mnich rodem z Syrii, teolog, świetny mówca i kaznodzieja. Jako samowładny patriarcha Konstantynopola bezwzględnie zwalczał arian i macedonian. Ci pierwsi zawiedli go wkrótce daleko na północ, natomiast macedonianie a właściwie ich w jednej osobie przedstawiciel niejaki Risto Mangow skądinąd późniejszy magister – aktywny w latach 380 pne do lat 1970 naszej ery (nikt nie pamięta, kiedy dokładnie) doprowadzał Nesteriusza do niekontrolowanego i niekorzystnego dla niego rozporządzania przydatkami, czasem i płynami.

      Zatrzymałem się swego czasu na poddaszu katedry w Kadyksie. Pamiętałem to miejsce z czasu wycieczki znacznej grupy przyjaciół Flawiusza do Afryki. Spacer pustyniami północnej Afryki zajął im dość dużo czasu. Nesteriusz, według JJ, przebywał wtedy w Zunibi starając się o przydział pierników. Siedzieliśmy na jedynych czterech tomach z nogami w miednicy i oczom nie wierząc obserwowali zemstę Arian, która była znacznie bardziej wyrafinowana od pomysłów von Esterhazego. Zawiedli oni Nesteriusza daleko na północ do Rakowa i tam ktoś, kto był Nesteriuszem został przez grupę dowódców wojskowych z centurionem Wikariakiem na czele przemieniony wbrew woli szeregowego na Nester (Eugen)iusza. Oczywiście wstawione „Eugen” ściśle było związane (w pojęciu sepleniących wojskowych) z niemieckim ludowym określeniem na oczy lub na patrzeć. Jak wiele lat później podczas sympozjum w Bierkowicach wyjaśniono, chodziło o urządzenie na nosie nieustannie przez niego noszone a o uszy przy pomocy drutów zamocowane. Dziwne to było, a on bardzo długo tłumaczył, że jest to efekt odbicia światła od luster wklęsłych. Nie przekonał. Wił się długo, w końcu jedynym wyjściem było skorzystać z możliwości wplątania się pomiędzy protoplastów jego rodziców Iwana Rodionowicz i Eudokii Matwiejewnej gdzieś na brzegu Prypeci pod Pińskiem gdzie pokazałem mu co dźwigam. Pokazałem tom drugi. Trzeci i czwarty mogły mu zbyt wiele powiedzieć. Mieliśmy przecież jeszcze jedno spotkanie w Maluku u pośrednika handlu drewnem i właściciela tomu piątego, – jeśli w ogóle istniał. Ten piąty najbardziej go interesował ze względu na umieszczony w nim cały życiorys kochanki Łomota. W tej historii z kolei wyjaśnione są wszystkie aspekty zmian i przemian Nesteriusza. Jedyne rozsądne to wymieszać Łomota ze Skwiotem przyprawić Morozem i Soszką, rzucić na ścianę tą papkę i przyprowadzić światłych w czytaniu. Czytali, czytali i wtedy to paru wyrwało się nieopatrznie „obym się w paciuka zamienił, jeśli ten krok defiladowy nie wyjdzie mi na 5”. I stało się. Wiele lat później lub wcześniej Nesteriusz, – czego byłem świadkiem - spotkał ich już dorosłych i dobrze spasionych na łące w Shwarzwaldzie. Pogadali całkiem sympatycznie. Jedni poszli na kiełbasy a my na przyjęcie gdzie nad ranem sformułowane zostały przez Nesteriusza 4 podstawowe teorie czy raczej prawa od 1134 roku zwane negatywem karty Nesteriusza Geniusza. Można je do dzisiaj napotkać na ścianach zikuratów i piramid w Mezopotamii szczególnie w miastach gdzie nauczał i dał się poznać jako architekt w takich jak: Nisibis, Mosulu i Niniwy. W dość dokładnym tłumaczeniu zrobionym dla Wielkiej Encyklopedii Mogołów (wydanie drugie poprawione przez biskupa de Oliba) prezentuje się następująco:

1. Nesterogamia – teoria o wzajemnym oddziaływaniu trój układu zbieżnego w czasie i miejscu pomiędzy biegnącym, cegłą, której nadane zostało przyspieszenie 2G a kałużą pełną błota o konsystencji powyżej 68 gramów suchej masy w produkcie.

2. Nesternomia – teoria o przypadłość organizmów zmęczonych, występująca w przypadku zachwiania proporcji pomiędzy chłonnością, podażą i popytem.

3. Nesterowanie –  teoria o podawaniu do otworu gębowego solidnej porcji krwawej kiszki po każdych 100 gramach napoju cytrusowego o ograniczonej mocy do 45%.

4. Nestergaganie -  teoria o skłonność zapętlenia każdej wypowiedzi i odporności takiej pętli na pisemne protesty słuchających, bez względu na to czy wypowiadający mówi od początku do końca czy od końca do początku.

       Widziałem go po wyjściu z jaskini, kim był? Ilu z 41 ocalało? Tylko on? W końcu to on stworzył problem matematyczny. Droga wiła się pomiędzy głazami ograniczona wysokimi skałami. Sama dolina szeroka i kamienista. Nieliczne krzewy i karłowate drzewa. Żar. Stałem na drodze i patrząc pod słońce widziałem biegnącego. Biegł, poruszał rękami i nogami rytmicznie i ze znawstwem. Biegł a ja stałem. On biegł, ale to ja stojący zbliżałem się do niego. Biegł, ale stał w miejscu. To ziemia ze mną przesuwana jego nogami zbliżała mnie do niego. Poznał i wyjścia już nie miał. Bo to on po wspólnym zwycięstwie nad wojskami białych, z bolszewikami rozbił machnowców, a sam Machno przedostał się do Rumunii 28 sierpnia 1921 r. Przez pewien czas mieszkał w Polsce, po czym przez Gdańsk przedostał się do Paryża. Historycy zajmujący się przebiegiem wojny domowej w Rosji szacują, że z ręki band Machno i jego zwolenników padło ofiarą około 250 tys. ludzi, głównie ukraińskich chłopów, popierających działania władz bolszewickich zmierzających do przeprowadzenia reformy ziemi, a także Żydów. I co ty na to? Nie lepiej było w Niniwie? Nie, to nie ci. Pójdziemy jeszcze kawałek w górę i tam stracimy oddech, aby wrócić do jaskini i jeszcze raz odliczyć. Może uda się przejść na drugą stronę. Poderwał głowę przyspieszył oddech i szukał. Bez szans. Wieczny tułacz zbiegł ze stoku i usiadł nad potokiem. I cóż Nesteriuszu, tu masz nazwisko i imię i osiem flakoników z pigułkami - lekami, wracasz na pustynie Syrii, usiądź tam nocą na duinie i posłuchaj. Ja wracam pod klasztor, bo tam, jeśli zaczęło się niewiadomo już które okrążenie, to niewiadomo też kiedy wypaść ze szlaku należy.     

To końcówka tomu piątego, bardzo ważne, wspomniane estry można też otrzymywać w wyniku reakcji chlorków kwasów karboksylowych z alkoholami, oraz w wyniku reakcji transestryfikacji - czyli reakcji wymiany jednego nestera z drugim - jeśli się taki znajdzie - nie wierze.